Tagi
zBLOGowani.pl
RSS
niedziela, 12 marca 2017

Pewnie jak każda ciężarna szukałam opinii w internecie o porodach w  szpitalu przy ul. Polnej. W internecie większość opinii jest negatywnych - bo jak było dobrze to szybko idzie w zapomnienie a jak źle to zostaje na długo w pamięci.

Polną wybrałam ze względu na najlepszy sprzęt do ratowania maleństwa "jakby coś". Mój lekarz prowadzący byl z Polnej ale nie liczyłam że akurat trafie na jego dyżur... zresztą doktor przychodzi tylko pod koniec porodu a cały poród jest pod okiem położnej - i fajnie jest jeśli jest to doświadczona położna.

Mój poród trwał dość krótko a to właśnie dzięki doświadczonej położnej. Do szpitala dotarłam z rozwarciem które nie pozwalało odesłać mnie do domu czy innej placówki - zaleca się jechać do szpitala jak skurcze są co 5 min ale myślę że każdy organizm jest inny i czasem warto słuchać siebie...

W izbie przyjęć wypełniałam dokumenty - nie kojarzę tego źle choć musiałam robić przerwy na skurcze, obsługa była wyrozumiała ale oczywiście nikt się ze mną nie ciećkał.

Kolejna sprawa to czekanie na lekarza - kobiety rodzące są przyjmowane szybciej niż pozostali pacjenci z dolegliwościami. Bardzo miło mi było jak młoda pani doktor robiła mi usg i pomimo że jakiś podstarzały doktor wleciał do gabinetu podczas naszego badania z tekstem " Marysiu, przyjmij bez badania na oddział te i te panią ja ją przebadam ale prosze na szybko!" Myślałam że zostane olana ... młoda lekarka powiedziała "dobrze juz konczę" i o dziwo badanie dalej trwało i trwało chyba z 10 minut! Nie pozbyła się mnie z gabinetu bo starszy doktor jej kazał... Podobało mi się to...

Kolejny wywiad był już na porodówce... znów masa pytań nawet podobnych do tych co były i znów z przerwami na skurcze ale panie były tak miłe że pomimo bólu można było się uśmiechnąć :)

Dobrze mieć znajomą położną. Dzięki temu nie musiałam czekać na wolną salę porodową... rodziłam na sali 02. W momencie w którym byłam był babyboom i nawet jeden lekarz już się czaił na "moją" salę 02 ale zdążyłam go ubiec ;) Dobra położna to połowa sukcesu. Często (choć wiadomo nie zawsze) potrafi tak zadziałać że akcja porodowa przyspiesza. Tak było w moim przypadku.

Polecam "malinową szkołę rodzenia" z Kórnika.

Po porodzie trafiłam na oddział 2. Atmosfera tu była serdeczna. Młode położne zawsze chętne do pomocy. Codziennie dostawałyśmy nową koszulę do spania i ciuszki dla maluszków. Dostawałyśmy też podkłady poporodowe i pieluszki (a jak brakło wystarczyło podejść do pokoju położnych). Nie było tylko wilgotnych chusteczek do czyszczenia pupek maluszków. Maluszki były codziennie oglądane, doglądane i kąpane przez personel medyczny. Można było poprosić też o wizytę położnej laktacyjnej.

Pozdrawiam :)

wtorek, 31 stycznia 2017

Cenię sobie rzeczy wykonane samodzielnie albo przeze mnie albo przez kogoś. Są to wyjątkowe pamiątki na całe życie :) Niepowtarzalne i od serca :)

W ten sposób powstała ramka na USG. Wykonałam ją w przestrzennej ramce 3D dlatego wnętrze mogło być trójwymiarowe. Jedynymi elemantami które kupiłam gotowe był kwiatek i drewniana kokardka, reszta to moja twórczość ;)

 

Pluszowy konik wykrojony przeze mnie a uszyty przez bliską mi osobę wyszedł również wspaniale! :) Do wypełnienia użyłam poduszki z ikea - taką którą można prać, dlatego zakładam że będzie to przytulak na dłużej :) Konik z jednej strony jest różowy a z drugiej w kwiatki :)

 

Pozdrawiam! :)

sobota, 21 stycznia 2017

Czy warto zrobić sobie sesje z brzuszkiem?

TAK! dlaczego? Bo chwile są ulotne! :)

Nie ważne czy w ciąży przytyłaś 10 kg czy 25kg, zawsze jest sposób by zdjęcia pokazały tylko to co w sobie lubisz i upamiętnisz czas ciąży :) Możesz skorzystać z profesjonalnego studia fotograficznego (jednak to koszty), albo pobawić się w sesję w domu :)

 

Co potrzebujemy:

- aparat i fotografa amatora ;)

- koc przyklejony do ściany jako tło i schodzący na podłogę

- dodatkowe 2 źródła światła (może być jedno ale im więcej tym mniej niepotrzebnego cienia, jeśli lampa daje zbyt ostre światło przyklej do niej białą kartkę)

- wentylator (można za jego pomocą uzyskać fajny efekt wiatru we włosach :)

- jakieś gadżety (małe buciki/ serduszka/ kapelusz)

W photoshopie można zdjęcia zawsze rozjaśnić i poprawić kontrast - GOTOWE! :)

 

 

 

Pozdrawiam! :)

środa, 04 stycznia 2017

Kolejną rzeczą której nie miałam kupić jest poduszka ciążowa... heh, właśnie jak to piszę dzidziuś rusza mi się w brzuszku :) Nie wiem czym tam macha ale łagodnie to być może rączkami :) Patrzę na swój brzuszek i widzę jak się rusza :) Podobno przyjemności tego widoku nie mają dziewczyny z nadwagą - koleżanka mówiła że ona nic nie widziała... ja widzę i to bardzo duże akrobacje dzidziusia :)

A wracając do tematu poduszki, wybór padł na tę w kształcie litery C (są różne "literki"). Ponieważ nie mogę spać całkiem na boku (lewym) bo brzuch się buntuje staram się spać choć lekko na boku. Brzuszek co raz większy i trudniej o wygodę do spania. By sobie z tym (spaniem na boku) poradzić spałam z 3 jaśkami 1 - pod głową, 2 - pod plecami, 3 - pod brzuszkiem... nie było to dość komfortowe ale upierałam się że dam radę ;) ....... jednak się poddałam bo poza niewyspaniem z powodu ruszających się poduszek złapałam przeziębienie utrudniające oddychanie.

Poduszkę już wypróbowałam - bardzo łatwo osiągnąć w niej pozycję wskazaną do spania w ciąży (na lewym boku). Poduszka podpiera mi plecy i podnosi brzuszek - jest super!

Jako że jestem praktyczna kupiłam kolor uniwersalny pasujący i dla dziewczynki i chłopca ;) Przy zakupie sugerowałam się tym by poduszka wyglądała na mocno wypchaną - taką znalazłam. U kuzynki widziałam podobną poduszkę jednak "sflaczałą". Tu producent zapewnia że poduszka nie sflaczeje - jak będzie powiem Wam za jakiś czas. Poduszkę planuję też wykorzystać podczas karmienia maluszka jak i jako bezpieczne "ogrodzenie" dla niego :)

Bardzo fajne jest w niej to że i wypełnienie jest na zamek i poszewka  - łatwo będzie utrzymać ją w czystości (zakup z allegro).

 

 

 

 

A jak już zdarzy się przeziębienie w ciąży ............ jest ciężko ;)

Ogólnie niewiele możemy brać... zwłaszcza na początku ciąży.

Nie jestem za przyjmowaniem leków ze względu na rozwijające się dziecko ale w tej chwili ( III trymestr - to może mieć znaczenie dlatego zawsze pytajcie swoich lekarzy o leki) kiedy mam wybierać między oddychaniem w nocy lub nieprzespaną nocą zaczynam lekko odpuszczać...

Lekarz pierwszego kontaktu zalecił wdychanie naparu z olejku eukaliptusowego, płukanie gardła szałwią, tabletki ISLA na gardło - te trzy rzeczy są ok w ciągu dnia.

Ginekolog zalecił natomiast na odetkanie nosa Nasivin SOFT (planuję używać tylko na noc), a na gardło Tantum verde - spróbowałam i lepiej sprawdza się u mnie szałwia i isla.

 

Wszystkim dużo zdrówka! :)

piątek, 16 grudnia 2016

Dawno nie było notki modowej ale w końcu jest ;) Uwielbiam zestawienie różu z groszkową zielenią i bielą :) Tak mowa o moim nowym, cieplutkim i milutkim kominie :) Już dość dawno zakochałam się w tej włóczce ale sama nic bym z niej nie zrobiła na szczęście trafiłam na facebooku na "DZIERGI AGI" i w mgnieniu oka stałam się właścicielką wymarzonego komina :)

Kożuszek od dłuższego czasu leżał w szafie... Nie miałam okazji go założyć. Zimą wolę dłuższe kurtki/płaszczyki ale dziś było dość słonecznie a i daleko się nie wybierałam więc wyciągnęłam go z dna szafy :)

I nowy nabytek... miałam postanowienie "żadnych ciążowych ciuchów!" ale jednak się nie udało :) Jeśli ciąża trafia na zimę jeansy ciążowe muszą być. Legginsy są za zimne. Przystępne ceny takich spodni można znaleźć w wybranych sklepach H&M.

 

 

 

 
Pozdrawiam! :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14